Andrzej Wajda jakiego jeszcze nie znamy

Dodane 19 stycznia 2012

Na niezwykły wykład o Andrzeju Wajdzie pt.: „Andrzej Wajda – malarz, rysownik”, zapraszamy do czytelni sępoleńskiej biblioteki w dniu 24 stycznia (wtorek), o godz. 17:00. Poprowadzi go Pan Jerzy Brukwicki. Wykładowi będzie towarzyszyć pokaz multimedialny oraz wystawa prac Andrzeja Wajdy ze zbiorów Pana Brukwickiego. Obejrzeć i posłuchać warto!

GALERIA prac A. Wajdy.

O plastycznej twórczości Andrzeja Wajdy pisze Jerzy Brukwicki: „Andrzej Wajda od wczesnej młodości rysował, malował, projektował dekoracje do szkolnych przedstawień teatralnych i groby wielkanocne w radomskim kościele Świętej Trójcy. Jego pierwszą uczelnią była krakowska Akademia Sztuk Pięknych. Po trzech latach spędzonych w jej murach przeniósł się do łódzkiej Szkoły Filmowej. Został reżyserem filmowym i teatralnym. Nie zaprzestał jednak rysowania, szkicowania. Od roku 1955 prowadzi wyjątkowy dziennik: rysunkowy opis mijających dni, zdarzeń, miejsc i ludzi. Wiedziało o tym niewiele osób – rodzina, znajomi, współpracownicy. Dopiero w lutym 1986 roku – za namową żony, Krystyny Zachwatowicz – zdecydował się pokazać na „podziemnej” wystawie (zrealizowanej w ramach ruchu kultury niezależnej) w poznańskim Muzeum Archidiecezjalnym sto niewielkich, powstałych rok wcześniej, rysunków i szkiców. Ich bohaterami byli przyjaciele, poznani w różnych okolicznościach ludzie, muzealne terytoria, krajobrazy, ulubione miejsca, zwierzęta, drzewa i kwiaty, szkice do filmów i teatralnych inscenizacji. Nie zabrakło komentarzy o wyjątkowych, historycznych wydarzeniach dziejowych i społecznych. „Notes ‘85”, bo taki tytuł nosiła ta wystawa, prezentowano również w Gdańsku, Koszalinie, Lublinie, Tarnowie, Warszawie, Zakopanem. Niespełna dwa lata później były „Znajome twarze” w Galerii Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, a w roku 1989 – duża wystawa „Autoportret” w radomskim Muzeum Okręgowym, gromadząca jego dorobek plastyczny, filmowy i teatralny.

Dlaczego Andrzej Wajda chciał wówczas, w czasach trudnych, smutnych, pokazać ten minimalny fragment swoich szkicowników? W wydrukowanym, gdzieś w podziemnej pracowni, informatorze o poznańskim „Notesie ‘85” artysta wyjaśniał: Ludzie od zawsze zaglądają malarzowi przez ramię, chcąc sprawdzić, czy nie oszukuje traktując rzeczywistość zbyt dowolnie. Tak też było przez cały 1985 rok, w którym kontynuowałem mój rozpoczęty trzydzieści lat temu NOTES. Byłem niegrzeczny i opryskliwy wierząc, że ta konfrontacja jest dla mnie zbyt niebezpieczna! A jednak zdecydowałem się wystawić te przypadkowe notatki. Nie tak dawno ukazała się książka: „Studenci i absolwenci Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w czterdziestoleciu PRL”. Z prawdziwym przerażeniem przeczytałem tam na stronie 355: „Andrzej Wajda, urodzony 6.3.1926, Suwałki. Malarstwo 1946/47 I rok, 1947/48 II rok, 1948/49 III rok – URLOP.” Przestraszyłem się, że jeżeli czegoś nie wystawię, skreślą mnie z listy jedynej uczelni na świecie, której naprawdę chciałem być studentem.

Andrzej Wajda zapytany przez krytyka sztuki Bogusława Deptułę (Art&Business, nr 5/2011) o swoje rysunki odpowiedział: Rysuję z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że to, co narysowałem jest moją własnością. Zostaje mi w pamięci. Rysując uświadamiam sobie lepiej to, co porusza moją wyobraźnię. A w pracy filmowej czy teatralnej używam rysunku, bo jest szybszy jako środek porozumienia ze współpracownikami. Słowa są dwuznaczne, jak w poezji. Rysunek natomiast mówi wprost, co jest na prawo, co jest na lewo, co jest tłem, a co pierwszym planem.

Pozostając w kręgu rysunku warto przytoczyć wypowiedź Antoniego Rodowicza, wieloletniego przyjaciela artysty, grafika, autora koncepcji i opracowania graficznego niedawno wydanego albumu „ANDRZEJ WAJDA. Rysunki z całego życia” (Świat Książki, 2011): Jego rysunki zawsze charakteryzowała świetna kreska i zmysł obserwacji. W niezliczonej liczbie notesów i szkicowników zapisał to, co widział, gdzie był i co wzbudziło jego zachwyt. (…) Kilkaset reprodukowanych w albumie prac podzieliliśmy na zatytułowane przez Autora rozdziały tematyczne. Każdy z nich zawiera trzy rodzaje rysunków. Pierwsza grupa to szkice dotyczące miejsc, spotkanych ludzi, zapisywane na bieżąco w czasie podróży po całym świecie. Drugą stanowią wizualizacje pomysłów inscenizacyjnych oraz projektów filmowych i teatralnych. Trzecia to rysunki i akwarele – skończone dzieła sztuki. Całość starannie reprodukowana, poza kilkoma szkicami, zaprezentowana w rzeczywistych rozmiarach, pozwala prześledzić to, co Andrzej Wajda widział i co z różnych powodów przyciągnęło jego uwagę. Zamieszczone w albumie teksty Autora, pisane z humorem i dystansem do samego siebie, wtajemniczają nas w te rysunki jeszcze głębiej.

W malarstwie Andrzej Wajda uległ urokowi twórczości Jana Matejki, Stanisława Wyspiańskiego, Jacka Malczewskiego, Witolda Wojtkiewicza, Andrzeja Wróblewskiego, z zagranicznych – Paula Cézanne’a, Jacquesa-Louisa Davida, Edwarda Hoppera. Z uwagą obserwował twórczość Aliny Szapocznikow, Teresy Pągowskiej, Jerzego Mierzejewskiego, swoich rówieśników: Stefana Gierowskiego, Jana Tarasina, Jerzego Tchórzewskiego, młodszych od siebie artystów z krakowskiej Grupy Wprost. Pierwsze lekcje malowania kilkunastoletni Andrzej pobierał w radomskiej szkole malarskiej Wacława Dobrowolskiego. Spośród obrazów powstałych w czasie okupacji (a było ich dużo) najbardziej zadowolony był z płótna zatytułowanego „Przedmieście Radomia”. Obraz namalował w 1943 roku – w okresie ogromnej fascynacji postimpresjonizmem – po przeczytaniu studium Józefa Czapskiego „O Cézannie i świadomości malarskiej”. Studia artystyczne Andrzej Wajda rozpoczął jesienią 1946 roku. 10 października został studentem Wydziału Malarstwa i Rzeźby krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Zapisał się do pracowni malarstwa i rysunku prof. Zygmunta Radnickiego i scenografii prof. Karola Frycza, współzałożyciela legendarnego „Zielonego Balonika”. Na drugim i trzecim roku studiował u prof. Hanny Rudzkiej-Cybisowej, radykalnej kolorystki. Bywał na wystawach, obserwował zachodzące zmiany w życiu artystycznym Krakowa. Młodzi twórcy buntowali się przeciwko tradycji koloryzmu, dominującego na polskich uczelniach artystycznych. Andrzej Wajda uległ prądom nowoczesnej sztuki, abstrakcjonistycznym i surrealistycznym poszukiwaniom. Zaprzyjaźnił się z Andrzejem Wróblewskim, który zaprosił go do legendarnej Grupy Samokształceniowej. Jej członkami byli również Przemysław Brykalski, Konrad Nałęcki, Andrzej Strumiłło, Jan Tarasin. Młodzi artyści przyjęli zasady sztuki zrozumiałej dla wszystkich, będącej rozliczeniem z wojenną spuścizną, odkrywającą nieznany „nowy” świat. W lipcu 1949 roku Andrzej Wajda zdał egzamin na reżyserię w łódzkiej Szkole Filmowej. Opuścił Kraków. Zaczął realizować filmy, spektakle teatralne i telewizyjne. W swoich filmach komponuje kadry po malarsku, buduje klimaty zaczerpnięte z płócien Matejki, Wyspiańskiego, Malczewskiego, Wojtkiewicza, Davida, Hoppera, … W dalszym ciągu nieustannie rysuje, szkicuje. Z ołówkiem, flamastrem nie rozstaje się nigdy; używa ich jak inni aparaty fotograficzne.

Allan Starski, znakomity scenograf filmowy, w jednym z wywiadów powiedział: „Wajda jest otwarty na świat. Myśli obrazami, tworzy fantastyczne rysunki i „storyboardy”. Inni reżyserzy opowiadają mi swoje sny, on je rysuje”.”

 

Podziel się z innymi:

Posted in Z ostatniej chwili | Tagged , |