A jednak… strzelę!

Dodane 24 maja 2013

Autorzy: Adrianna Król i Marta Myszka.

 

Atuty:

wszystkie wydarzenia opisane w 1. osobie, większość książki napisana w formie pamiętnika

Komu polecam?

Rodzicom nastolatków, by przestrzec ich i zmusić do szybkiej reakcji na odmienne zachowanie swojego dziecka; młodzieży, by nigdy nie zaczynała prześladować innych

Ocena: 5

 

Książka prosta, lecz dobrze opisana. Pokazuje, co tkwi w głowie nastolatka, gdy „głupie żarty” i „niewinne dokuczanie” przeobrażają się w coś o wiele większego i straszniejszego, a także ukazuje, co może stać się „potem”.

Temat jak najbardziej aktualny i warty poruszenia, ponieważ często ignorujemy symptomy niebezpiecznych zachowań.

Przeczytaj książkę, przemyśl wszystko i przestań być obojętny już dziś.

Chłopcy

rzucają

dla zabawy

w żaby

 

Żaby

umierają

na poważnie

 

Erich Fried

 

„ A jednak…strzelę!”

Elisabeth Zallor

 

Niko się boi – codziennie od nowa, gdy idzie do szkoły.

Tam bowiem czekają już Matthis, Kevin i Raphael. Biją go.

Kopią. Szantażują. Coraz częściej i coraz bardziej brutalnie.

W końcu Niko nie widzi innego wyjścia i przygotowuje rozpaczliwy plan.

W swej rozpaczy z ofiary zmienia się w oprawcę…

Wstrząsający apel przeciwko przemocy i obojętności.

 

Elisabeth Zoler przedstawia nam tragiczną historię, która dotyka lub może spotkać wielu z nas, a co gorsze, może rozwijać się tuż pod naszym nosem, podczas gdy my zarzucamy na nią płachtę obojętności. Książka pokazuje nam, jak osoby doświadczające przemocy zamykają się w sobie, cicho błagają o pomoc, a gdy jej nie uzyskują, biorą spawy w swoje ręce, co często prowadzi do potwornego finału.

Mamy tu do czynienia z krótką, naprawdę krótką, książką o przemocy. Gładko napisana, poruszająca już nie tak przyjemny temat… To historia z życia wzięta.

Początek książki jest w zasadzie jej końcem – jesteśmy na sali rozpraw, a każda kolejna kartka tłumaczy nam, dlaczego głównych bohaterów poznajemy w sądzie. Jest to z pewnością plusem powieści i miłą odmianą. Mamy też świetnie przedstawiony wachlarz uczuć, które targają bohaterami – to kolejny plus.

I tutaj plusy się skończyły.

Bo choć książka Elisabeth Zoler z całą pewnością jest wartościowa, to jest również irytująco lakoniczna. Powieść przepłynęła między palcami, pozostawiając za sobą wielki znak zapytania, bo po tego typu powieściach, powieściach tragicznych i poruszających trudne tematy, oczekuje się więcej. A zamiast „więcej” spotyka nas „wystarczająco”. Czytając, ma się wrażenie, że autorka pozbawiła nas czegoś istotnego, wycięła fragmenty książki, przekreśliła to, co uznała za zbyt nużące. W istocie tylko sprawę pogorszyła.

Mimo to książka wciąż jest warta przeczytania, dlatego wystawiam 4.

 

Podziel się z innymi:

Posted in Recenzje uczniów |