„Nie piszę dla terapii” o swojej twórczości i nie tylko – Roma Ligocka w Bibliotece

Dodane 28 kwietnia 2015

23 kwietnia 2015 r. w Bibliotece Publicznej im. J. Iwaszkiewicza miało miejsce spotkanie ze sławną polską malarką i pisarką Romą Ligocką, które prowadziła Lucyna Sztandera.

Otwarta, szczera i sympatyczna artystka, ujęła licznie zgromadzoną publiczność swoją osobowością. Ligocka publikuje od 15 lat – niegdyś myślała, że pisanie książek to przywilej wybranych, jednak życiowe okoliczności zweryfikowały tę tezę. Pierwsza powieść „Dziewczynka w czerwonym płaszczyku” została wydana w roku 2001. Autorka opowiedziała słuchaczom o tym, jak to się stało, że postanowiła spisać swoje przeżycia. Przyznała, że pierwszą książkę napisać było łatwiej, ponieważ jej wspomnienia wymagały tylko uporządkowania. Z kolejnymi powieściami jest trudniej, dlatego że trzeba szukać i przypominać sobie szczegóły, które mogły już umknąć. Jej najnowsza książka „Droga Romo” traktuje o trudnym okresie wchodzenia w dorosłość i niebezpieczeństwach, na które narażona jest młoda kobieta, dopiero zaczynająca kolekcjonować życiowe doświadczenia. Autorka nie uważa, aby pisanie było dla niej terapią. Nie zmienia to faktu, że dla wielu czytelników powieści Ligockiej są psychiczną kuracją. Sama przyznała nawet w humorystyczny sposób, że książki jej cytowane są przez psychologów.

Na czym więc polega fenomen prozy Ligockiej? Sama mówi, że siła jej książek tkwi w „prawdzie przeżycia”. Każdy pisarz, tak naprawdę nawet pod postacią wymyślonych bohaterów mówi o sobie, daje cząstkę siebie. Autorka podkreśliła, że nie umiałaby pisać wymyślonych historii, fałszować rzeczywistości. W literaturze ceni szczerość.

Pisarka podzieliła się z gośćmi swoimi przemyśleniami na różne tematy m.in: o smutku, który nosi w sobie, również o relacji łączącej matkę i córkę. Zdaniem autorki lepiej powiedzieć dziecku o 10 komplementów za dużo, niż o jeden za mało. Jesteśmy ludźmi i popełniamy błędy. Aby polubić siebie i dać sobie szansę na szczęście, trzeba nauczyć się wybaczać samemu sobie. Jest to bardzo trudne, ale także bardzo potrzebne.

Choć skomplikowane i delikatne kwestie były poruszane podczas spotkania, upłynęło ono w bardzo życzliwej i serdecznej atmosferze. Lekkość wypowiadania się Ligockiej nastrajała publiczność do włączenia się w dialog. Nawet podczas udzielania wpisów do książek, goście zadawali pisarce pytania, na które chętnie odpowiadała.

Podziel się z innymi:

Posted in Z ostatniej chwili | Tagged |