„Mój bieg był pełen cudów”: o swojej pasji i doświadczeniach zebranych podczas biegu dookoła świata – Piotr Kuryło w bibliotece

Dodane 14 maja 2015

Nikt nie rodzi się mistrzem, tylko staje się nim dzięki ciężkiej pracy – prawdę tych słów potwierdził polski maratończyk Piotr Kuryło, który 12 maja 2015 r. spotkał się z czytelnikami naszej biblioteki.

Jak to się stało, że mężczyzna, który swą życiową przygodę związaną z bieganiem rozpoczął dopiero po trzydziestce, osiągnął światowy sukces? P. Kuryło odpowiada: „Wszystko jest w głowie, wcale nie w mięśniach”. Zaczynał od okrążania własnego domu, powoli zyskiwał formę. Wystartował w jednym, potem drugim maratonie podziwiając kondycję osób, które pokonywały duże dystanse. Zorganizowane biegi mają charakter integracyjny – w maratonach nie ma podziału na biednych i bogatych, wykształconych lub nie. Wszyscy są równi.

„Bieg dla pokoju” – czyli wyzwanie, którego podjął się Kuryło, trwało 365 dni. Przez rok okrążył całą kulę ziemską, gromadząc w pamięci nie tylko piękne widoki, ale i cały wachlarz ludzkich zachowań. „Bywało różnie” – niekiedy ludzie nie chcieli nawet użyczyć miejsca na  rozłożenie prowizorycznego noclegu, który Kuryło ciągnął za sobą przez cały bieg na wózku. Jak podkreśla, to nie była ich zła wola, po prostu „bali się innego, nieznanego”. Na swojej drodze spotkał jednak wielu dobrych ludzi. To dodawało mu otuchy w kryzysowych chwilach.

Kuryło zamierza wystartować w biegu na 217 km Doliną Śmierci w Kalifornii („Death Valley 2015”). Teraz intensywnie przygotowuje się do dystansu, który będzie musiał pokonać w bardzo trudnych warunkach klimatycznych. Zapowiedział także, że planuje otworzyć sobotnią szkołę dla biegaczy „Szkoła Sparty Piotra Kuryło”. Dlaczego Sparty? Ponieważ ma zostać utrzymana w spartańskim duchu – surowym, zahartowanym. Kuryło zamierza pokonać powtórnie Spartathlon, czyli ultramaraton na dystansie 246 km z Aten do Sparty. Tym razem zamierza być pierwszy (w roku 2007 zajął II miejsce), ponieważ marzy o tym, aby jego nazwisko oraz kraj pochodzenia zostały wyryte na kamiennym obelisku usytuowanym obok pomnika króla Leonidasa.

Zgromadzeni goście zadawali liczne pytania, na które Kuryło chętnie opowiadał. Na koniec spotkania można było kupić książkę „Ostatni maraton”, opowiadającą o doświadczeniach zebranych podczas podróży dookoła świata i otrzymać dedykację od maratończyka, który popularyzuje maksymę „Do póki walczysz, jesteś zwycięzcą”.

 

Podziel się z innymi:

Posted in Z ostatniej chwili |