Musiałem zawrzeć protest

Dodane 6 lutego 2017

W piątkowy wieczór w sępoleńskiej bibliotece gościł Krzesimir Dębski, kompozytor, dyrygent, aranżer, producent, lider zespołu jazzowego String Connection.

W rozmowie z Robertem Czerechowskim opowiedział o swojej książce „Nic nie jest w porządku. Wołyń – moja rodzinna historia.”Napisanie tej książki było obowiązkiem wobec moich rodziców i dziadków, ale też wobec historii. Jest ona również ważna dla uzdrowienia stosunków polsko-ukraińskich, które powinny opierać się na prawdzie. – zaznaczył autor, który zgromadził liczne audytorium.

Krzesimir Dębski pochodzi z rodziny wywodzącej się z Kisielina, która została zaatakowana przez ukraińskich nacjonalistów z UPA w 1943 roku. „Nic nie jest w porządku. Wołyń – moja rodzinna historia” to relacje jego ojca, Włodzimierza Sławosza Dębskiego, który w latach 80. i 90. ub. wieku przeprowadził prywatne śledztwo wyjaśniające okoliczności śmierci jego rodziców. Krzesimir Dębski ustalił tożsamość ich zabójców, poznał nawet sprawców osobiście. – Kresy, ludobójstwo, rzeź to ciągle temat wstydliwy, zamiatany pod dywan. W tej książce musiałem zawrzeć protest przeciwko rządzącym, dziennikarzom, ponieważ oni źle traktują ten temat. Ciągle mówią o tym, że to za wcześnie, że nie można nikogo atakować. No ale ile lat ma to trwać? – wyjaśniał podczas spotkania Krzesimir Dębski.

Wspomniał również o tym, że to Ukraińcy narzucają nam optykę. Tam do tej pory rzeź wołyńska nie została oficjalnie nazwana czystką, jakiej dopuszczono się na Polakach. – Nie mogę pogodzić się z zakłamaniem historii. Chciałbym, żeby w ukraińskich podręcznikach było napisane, co naprawdę robiła UPA. – twierdzi. Gość poruszył również kwestię filmu „Wołyń” w reżyserii Wojciecha Smarzowskego. – Elita ukraińska odczuła ten film jako antyukraiński i obrzydliwy. Nie potrafią przyjąć faktów do wiadomości. – powiedział Dębski.

Po dwugodzinnym spotkaniu autor rozdawał autografy, pozował do zdjęć i rozmawiał ze słuchaczami.

Podziel się z innymi:

Posted in Z ostatniej chwili |